Kinematografia w trakcie XX wieku stała się jedną z najszybciej rozwijających się i najbardziej dochodowych dziedzin branży rozrywkowej. Bracia Lumiere nie mieli prawa przypuszczać, że nieco ponad 100 lat po ich przełomowym wynalazku – kinematografie – widz będzie miał możliwość obejrzenia filmu w technologii 9D i na ruchomych fotelach poczuje zapach kawy bohaterów z wielkiego ekranu czy też razem z nimi zostanie przemoczony ulewnym deszczem.
Żebyśmy dzisiaj mogli bardziej realnie niż kiedykolwiek wcześniej przeżywać przygody z filmowymi postaciami, przemysł filmowy musiał przejść wiele etapów, z których kinematograf nie był wcale tym najwcześniejszym. To zaszczytne miano należy przypisać przyrządowi znanemu jako camera obscura. W najprostszej wersji znana już w starożytności, stała się prototypem aparatu fotograficznego, a schemat działania tej ciemni optycznej wykorzystano w rozwoju kina. Wystarczyło w ścianie łączącej dwa pokoje, jasny i ciemny, wyciąć otwór i zamontować w nim soczewkę. Sceny odgrywane przez aktorów w pokoju jasnym wyświetlały się w formie cieni na ścianie pokoju ciemnego. Jednak nadal nie rozwiązywało to problemów oglądania występów bez konieczności każdorazowego najmowania aktorów. Pośrednio poradził sobie z tym żyjący w XVII w. Athanasius Kircher, wynalazca laterna magica (latarni czarnoksiężnika). Posiadając źródło światła i soczewkę, urządzenie to wyświetlało na ścianie obrazy ze szklanych przeźroczy. Wciąż jednak obrazy te były nieruchome, a więc nie spełniały norm dzisiejszego pojmowania filmu. Nie dotyczy to kinetoskopu, opatentowanego przez Thomasa Edisona, słynnego twórcy żarówki elektrycznej, w 1891 r. Urządzenie to, działające na zasadzie fotoplastykonu, pozwalało oglądać ruchome obrazy pojedynczemu widzowi.
Co było dalej? 4 lata później, w pewnej paryskiej kawiarni o dźwięcznej nazwie Grand Cafe rozpoczęła się historia kina we współczesnym rozumieniu, a 35 osób, biedniejszych o jednego franka, stało się świadkami narodzin wielkiego przemysłu trwającego do dnia dzisiejszego.